INFO WAR POLSKA 🇵🇱🇺🇸
Статистика🇵🇱 Niezależny Kanał Geopolityczny Konflikty zbrojne & polityka & strategia & wydarzenia
- Последний пост
- 11 авг.
- Последнее чтение
- 15 авг.
- Постов за неделю
- 1
- Всего постов
- 176
- Тип
- открытый
- Язык
- pl
- Категория
- Новости и СМИ (по похожим)
- В каталоге с
- 13 авг.
- 1/24сутки в ленте
- 404
- 1/48двое суток
- 462
- 1/72трое суток
- 499
Оценка по просмотрам недавних постов: пост набирает почти всё за первые сутки.
Посты
https://vm.tiktok.com/ZN8RvFqju Panczenko w akcji
https://vm.tiktok.com/ZN8R5Q9DL Do nauki nieuki Czy Ameryka przegrała? Jak wygląda porażka w USA?
Przywódcy UE ganią Hiszpanię Przywódcy 22 krajów Unii Europejskiej, w tym polski premier Donald Tusk, we wspólnym liście do szefów instytucji unijnych napisali, że są zdeterminowani, aby zapobiegać próbom podważania integralności granic zewnętrznych Wspólnoty, jak miało to miejsce w ostatnich dniach w Ceucie, hiszpańskiej eksklawie w Afryce Płn. "Nie możemy pozwolić, aby niekontrolowane masowe przekraczanie granic, instrumentalizacja migracji lub inne zagrożenia hybrydowe stworzyły wrażenie, że nielegalny wjazd do Unii Europejskiej jest możliwy. Że nielegalny wjazd migranta może przekształcić się w legalny pobyt", napisali przywódcy. Wcześniej hiszpański rząd zasłynął krokiem, który zaskoczył wszystkich. Jednym aktem prawnym zalegalizował pobyt nielegalnych imigrantów w Hiszpanii. Komentatorzy postrzegają to jako zachętę dla innych imigrantów.
W mundurach do sejmu. Lider opozycji z oryginalną propozycją. Europoseł Grzegorz Braun - lider Konfederacji Korony Polskiej - złożył deklarację w związku z nadchodzącymi wyborami do Sejmu. Zapowiedział, że na listach wyborczych jego ugrupowania, w każdym z 41 okręgów wyborczych, piąte miejsce będzie zarezerwowane dla przedstawiciela służb mundurowych. Braun powiedział również, że chce "przywrócić bezpieczeństwo funkcjonariuszom". Zgodnie z Ustawą o obronie ojczyzny, żołnierz zawodowy może kandydować do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej oraz Parlamentu Europejskiego, na kierownicze stanowiska w państwie obsadzane na podstawie wyboru oraz do organów samorządu terytorialnego, o czym niezwłocznie informuje dowódcę jednostki wojskowej. Na czas trwania kampanii wyborczej żołnierzowi zawodowemu udziela się urlopu bezpłatnego. W przypadku wygranej mundurowy musi zakończyć służbę czynną w armii. Podczas ubiegłorocznych wyborów prezydenckich, na Grzegorza Brauna zagłosował duży odsetek przedstawicieli tych zawodów. Wśród nich miał ok. 20% poparcia, podczas gdy w skali kraju było to niewiele ponad 6%. Konfederacja Korony Polskiej, opowiadająca się za poprawą relacji z Rosją i zakończeniem wsparcia banderowskiej Ukrainy, ma już dwucyfrowe poparcie, a niedługo może stać się największą formacją opozycyjną.
Dyktatura Macrona w zenicie. Nakaz deportacji dziennikarki. MSW Francji wydało decyzję o deportacji wobec Kseni Fiodorowej, byłej szefowej telewizji RT France. Fiodorowej, komentatorce francuskiej telewizji CNews, zarzucano rozpowszechnianie opinii zbliżonych do tez oficjalnej propagandy rosyjskiej. Dokument wręczony adwokatowi Fiodorowej głosi, iż jej zachowanie przynosi szkodę interesom państwa i z tego powodu jej obecność we Francji „stanowi szczególnie poważne i aktualne zagrożenie dla porządku publicznego”. W obronie dziennikarki i tym samym wolności słowa, stanęło jednak spore grono francuskich publicystów. Między innymi właściciele grup medialnych Canal+ i Lagardère ostro potępili decyzję, nie dając się zagonić w róg. Tym bardziej, że uzasadnienie MSW brzmi przecież jak z mroków dyktatury. W maju europarlamentarzystka Valerie Hayer zwróciła się ze skargą do francuskiego regulatora mediów – Arcom, z powodu wypowiedzi Fiodorowej, która komentowała w CNews wystąpienie przywódcy Rosji Władimira Putina. Między innymi, Fiodorowa powiedziała wówczas, że Zachód „zadecydował o przedłużeniu konfliktu” na Ukrainie.
Xi o jedności armii „Lufa karabinu musi zawsze słuchać dowództwa partii” , oznajmił Xi Jinping podczas sesji Biura Politycznego KPCh, zwołanej w przededniu przypadającego 1 sierpnia Dnia Powstania Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ALW). Wystąpienie chińskiego przywódcy przypada na czas czystek w dowództwie, które - zdaniem analityków - zagrażają gotowości bojowej sił zbrojnych przed zbliżającym się 100-leciem ich powstania. Deklaracja o potrzebie wzmocnienia dyscypliny ideologicznej i bezwzględnej walce z korupcją przy realizacji kluczowych projektów zbrojeniowych zbiega się w czasie z serią przetasowań w strukturach obronnych. Dochodzenia w sprawach defraudacji w siłach zbrojnych doprowadziły w ostatnich miesiącach do usunięcia wysokich rangą wojskowych, w tym członków CKW oraz dwóch byłych ministrów obrony. Chiński przywódca nakreślił jednocześnie kierunek transformacji technologicznej, wzywając do budowy „inteligentnego systemu wojskowego” poprzez szerokie wykorzystanie broni bezzałogowej oraz systemów informatycznych. Dążenie do integracji nowoczesnych technologii wpisuje się w cel osiągnięcia kluczowych zdolności do 2027 roku – daty wskazywanej przez amerykański wywiad jako próg wyznaczony armii do uzyskania ewentualnej gotowości do działań wokół Tajwanu.
Celne trafienie w amerykańską fabrykę dronów W piątkowym rosyjskim ataku rakietowym trafiona została fabryka dronów w Kijowie. Należała do spółki Terminal Autonomy zarejestrowanej w stanie Delaware w USA. To jeden z nielicznych przypadków, gdy zakład należący do amerykańskiej firmy stał się celem rosyjskiego ataku na Ukrainie. Nazwa spółki nawiązuje do tzw. terminal autonomy, czyli końcowej fazy ataku drona kamikadze. W tym momencie sterowanie dronem przejmuje sztuczna inteligencja, pozwalając mu dolecieć do celu nawet wtedy, gdy przeciwnik skutecznie zagłuszy sygnał radiowy lub sieć komórkową wykorzystywaną do sterowania. Atak nastąpił w czasie wyraźnej zmiany polityki administracji Donalda Trumpa wobec rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Po miesiącach bardziej powściągliwego stanowiska wobec Moskwy prezydent USA zaczął otwarcie wspierać wzmacnianie ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego.
Katastrofa we Francji Pożary trawią południową Europę, a państwo jest coraz bardziej bezradne w walce z żywiołem. Na ten moment ponad 300 000 osób zostało zmuszonych do ewakuacji wzdłuż wybrzeża hiszpańskiego i francuskiego. Burmistrz Bordeaux szykuje się na ratowanie ponad ćwierć miliona mieszkańców miasta, w obliczu doniesień o rozprzestrzenianiu się ognia. Takich ruchów ludności nie było od czasów... II wojny światowej! To oczywiście generuje ogromne koszty dla państwa, które musi wydawać pieniądze publiczne na obsługę służb ratunkowych i pomoc dla ludności. Na domiar złego, dzieje się to akurat w czasie kryzysu paliwowego, który już teraz uderzył we Francję, a przecież to właśnie paliwo potrzebne jest do obsługi różnego rodzaju sprzętu gaśniczego. To jednak jest kilkukrotnie droższe, właśnie przez oparcie się o import z Bliskiego Wschodu, skąd transporty teraz raczej nie wyjdą. I nawet w takich przypadkach wychodzi krótkowzroczność europejskich przywódców, decydujących o rezygnacji z rosyjskich zasobów. Stały, bezpieczny import, tworzyłby rezerwę do wykorzystania właśnie teraz i to dużo taniej niż wychodzi to obecnie. A w związku z większym zapotrzebowaniem, cena ropy naftowej i tak będzie tylko rosnąć.
Po co Zełeński atakował Iran? Wygląda na to, że atak na morzu kaspijskim jednak nie był w żadnej mierze przypadkiem. Korelacja z datą wyjazdu Zełeńskiego do Stanów Zjednoczonych jest zbyt silna. Przypomnijmy, że Ukraińcy wysłali drony do ataku najpierw na statki rosyjskie, a potem bezpośrednio na irańskie, pod pretekstem uderzenia w transport broni. Mniej więcej w tym samym czasie ukraińskie źródła wywiadowcze zaczęły rozpowszechniać informację, jakoby to Rosja zaopatrywała Iran w zdjęcia satelitarne, dzięki którym Teheran mógł celnie trafiać w bazy USA na Bliskim Wschodzie. I choć Donald Trump dał wyraźnie do zrozumienia, że nie bierze na serio tej wersji wydarzeń, a przynajmniej nie zamierza o niej głośno mówić, to jednak Zełeński starał się wykorzystać do maksimum atak na Iran, nie bacząc na to, że tym samym naraził swój kraj na odwet. Irańczycy mają bowiem środki do tego, by dokonać precyzyjnego ataku na cele położone na Ukrainie. I tego by właśnie chciał uzurpator pełniący obowiązki prezydenta Ukrainy. Według zachodnich komentatorów, Zełeński wymyślił sobie, że Ukraina będzie pełnić rolę Izraela w Europie Wschodniej, a więc uzbrojonej twierdzy, która bronić będzie interesów amerykańskich w regionie. Już nawet nie kryje się z tym, że o żadną "niepodległość" tutaj nie chodzi. Wciągnięcie do konfliktu kraju, z którym Waszyngton również jest na ścieżce wojennej, mogłoby w zamiarach Zełeńskiego przybliżyć taki status. Póki co jednak, prezydent Trump wykazał raczej dystans i sceptycyzm wobec planów kijowskiego reżimu.
Opis w kolejnym poście
Opis w kolejnym poście
Premier potwierdza: celem nie była Polska Premier Donald Tusk i wicepremier oraz szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz pojawili się w miejscu odnalezienia pocisku w Tarnawie-Kolonii w województwie lubelskim. "Przyjechaliśmy tutaj, żeby przede wszystkim wskazać służbom, także prokuraturze, jak wielkie znaczenie ma szybkie wyjaśnienie wszystkich okoliczności tego, na szczęście bez konsekwencji, bez ofiar, bez zniszczeń, ale jednak dramatycznego zdarzenia, jakim jest upadek tego manewrującego pocisku balistycznego tutaj, na polach, koło Tarnawy-Kolonii". "Nie ma żadnych powodów sądzić, że celem była Polska, ale dwa z tych obiektów naruszyły przestrzeń powietrzną Polski", mówił premier. Zaznaczył, że drugi z pocisków na krótko naruszył polską granicę i nie było w związku z tym żadnej konsekwencji. Później Kosiniak-Kamysz zaprzeczył, że doszło do drugiego naruszenia. Co ciekawe, Tusk zauważył, że nie istnieje żadna skuteczna technologia obrony przed ostrzałami tego typu. "Skuteczność zestrzeliwania precyzyjnego z obserwacji to jest tak, że przy Patriotach to jest 50 proc., jak to są inne narzędzia, to jest to mniej więcej 30 proc.", mówił premier.
Patriotyzm rolny? Nie działa. Ukraina w sezonie 2025/26 przerobiła rekordowe 1,3 mln ton rzepaku, a 10-proc. cła wywozowe ograniczyły eksport nasion i dały surowiec krajowym tłoczniom. Eksport rzepaku spadł o 38,6% do 1,9 mln ton, za to eksport oleju rzepakowego urósł do 520 tys. ton, a wpływy walutowe wzrosły do 588 mln dolarów. Dla europejskich i polskich rolników jeszcze ciekawszą lektura będzie analiza kierunków i wolumenów eksportu - tak w zakresie surowca, jak i produktów przetworzonych. Otóż okazuje się, że głównym rynkiem zbytu ukraińskich rzepaków była Unia Europejska, która wzięła 91% zagranicznych wysyłek. Największymi nabywcami surowych nasion były Niemcy (46,1%), Belgia (23,8%) i Holandia (13%). Co najgorsze dla nas: niemal cały eksport oleju rzepakowego z Ukrainy został skierowany do Unii Europejskiej, która zakupiła 92,8% całego wolumenu. Największymi importerami oleju były Hiszpania (21%), Polska (19%) i Bułgaria (18,4%).
UE wykończyła polski przemysł, by... importować z zewnątrz W lipcu państwa członkowskie UE przyjęły 21. pakiet sankcji wobec Rosji. Dotyczy on głównie ropy i gazu, a także usług finansowych i kryptowalut. Bruksela w ramach ostatniego pakietu sankcji wyłączyła jednak rosyjskie skóry sobolowe spod obowiązujących restrykcji wobec Rosji, przywracając możliwość ich importu. Polska przez lata była jednym z największych producentów futer w Europie i drugim na świecie (po Chinach). W szczycie około 2015 roku działało ponad 800 ferm, a rocznie hodowano nawet 10 milionów zwierząt – głównie norek, ale też lisów, jenotów i szynszyli. Eksport skór sięgał wtedy miliardów złotych. Dziś branża jest w zaniku: ferm zostało około 200, a produkcja spadła do mniej więcej 3 milionów zwierząt rocznie. W listopadzie 2025 roku Sejm uchwalił, a prezydent podpisał ustawę, która ostatecznie wygasza komercyjną hodowlę zwierząt futerkowych. Przywrócenie możliwości sprowadzania skór soboli następuje w czasie, gdy Komisja Europejska analizuje przyszłość sektora futrzarskiego w samej Unii. Rozważane są działania będące odpowiedzią na europejską inicjatywę obywatelską domagającą się zakazu hodowli zwierząt na futra oraz wstrzymania importu i sprzedaży futer. Choć hodowla zwierząt futerkowych prowadzona jest już tylko w kilku państwach UE, Komisja dotąd nie przedstawiła oczekiwanej propozycji legislacyjnej.
Kolejna runda wymiany ognia. Wojna z Iranem nie zatrzymuje się. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało o przeprowadzeniu „zmasowanej fali uderzeń” na cele w Iranie. Waszyngton określił je jako potężną odpowiedź na przeprowadzone dzień wcześniej ataki rakietowe na amerykańskie siły w regionie. Trump rozważa, czy wznowić zakrojone na szeroką skalę działania bojowe przeciwko Iranowi. Adm. Brad Cooper, stojący na czele Dowództwa Centralnego USA, przygotował plan obejmujący od 10 do 14 dni intensywnych nalotów, których celem byłoby poważne osłabienie zdolności rakietowych Iranu. Jednocześnie przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA, generał Dan Caine, wyraził obawy dotyczące kurczących się zapasów amerykańskich pocisków przechwytujących wykorzystywanych przez systemy obrony przeciwlotniczej. Caine uważa, że niskie zapasy pocisków przechwytujących nie uniemożliwiłyby wznowienia zakrojonej na szeroką skalę operacji, ale zwiększyłyby związane z nią ryzyko.
Amerykanie zwiększą produkcję, ale nie od razu Armia USA przyznała koncernowi Lockheed Martin kontrakt wart do 58,6 mld USD na pociski Patriot. Celem jest uzupełnienie zapasów, uszczuplonych przez konflikty na Ukrainie i w Iranie. Przedstawiciele branży przyjęli to porozumienie z zadowoleniem, zastrzegając jednak, że „Kongres musi najpierw przyznać fundusze, zanim firmy będą mogły silniej zainwestować w komponenty i moce produkcyjne”. Nowe środki pozwolą do 2030 r. potroić produkcję pocisków PAC-3 MSE – zwalczających rakiety balistyczne, pocisków manewrujących i samolotów – docelowo osiągając wielkość 2 tys. sztuk rocznie. W zakładach w Camden w stanie Arkansas zatrudnienie ma wzrosnąć o 50 proc., do 1850 osób. Lockheed zainwestuje od 8 do 9 mld USD w modernizację obiektów w USA. Z szacunków ośrodka CSIS wynika, że amerykańskie wojsko ma obecnie w rezerwie niespełna tysiąc pocisków Patriot i poniżej 250 rakiet THAAD. Zapas obu kluczowych systemów znacząco zmalał przez ich intensywne wykorzystywanie podczas trwających od końca lutego operacji na Bliskim Wschodzie.
Tusk podbija bębenek "W trakcie rosyjskiego zmasowanego ataku rakietowego na zachodnią Ukrainę doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Zwołałem w związku z tym zespół koordynacyjny z udziałem ministra obrony i odpowiednich służb", przekazał Donald Tusk. Premier zaznaczył, że jest na bieżąco informowany o okolicznościach sprawy. W czwartek nad ranem w miejscowości Tarnawa-Kolonia doszło do upadku niezidentyfikowanego obiektu. Wcześniej służby otrzymały zgłoszenie dotyczące wybuchu. Strona ukraińska od razu próbowała przekonać, że to celowy rosyjski atak na Polskę. Jednakże służby przyznają, iż to jedyny obiekt, który w tę noc przedostał się do Polski, a upadł o kilometry od zabudowań, zaś nie ma informacji o zestrzeleniu go przez polską obronę przeciwlotniczą. Wysoce wątpliwe jest więc, by Rosjanie zdecydowali się na atak akurat jednej rakiety bez wyraźnego celu. Pomimo stanowiska Kijowa, polskie służby badają ten incydent.
Kolejna prowokacja? Ukraińcy już wiedzą kto winny! "Przez noc rosyjska rakieta manewrująca Ch-101 przekroczyła granicę Polski w ramach masowego uderzenia Rosji na Ukrainę", twierdzi Andrij Sybiha. Szef ukraińskiego MSZ wskazał, że to kolejne naruszenie przestrzeni powietrznej NATO. "To kolejna wyraźna demonstracja, że wzmocnienie obrony przeciwlotniczej Ukrainy jest teraz pilne i stanowi gwarancję ochrony całej euroatlantyckiej społeczności", nie omieszkał dodać. Szef ukraińskiego MSZ napisał też, że "rosyjski atak rakietowy na Polskę przypomina również, że nie ma nic pilniejszego dla naszych krajów niż walka z naszym wspólnym, odwiecznym wrogiem, który stanowi bezpośrednie zagrożenie dla obu naszych narodów". "Wszelkie inne spory muszą zostać odłożone na bok w trakcie tej brutalnej wojny. Naszym najwyższym priorytetem musi być wspólne bezpieczeństwo", stwierdził, próbując wciągnąć Polskę do konfliktu. W nocy ze środy na czwartek Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) informowało, że w związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej.
Ukraińcy jednak chcą polskich samolotów Choć temat potencjalnego transferu kolejnych myśliwców MiG-29 na front jest poruszany od grudnia 2025 r., w czerwcu rozmowy utknęły w martwym punkcie. Kijów krytykował stan techniczny tych maszyn, a jednocześnie miał wycofać się ze wstępnych ustaleń w sprawie umowy dotyczącej technologii dronowych mających trafić w zamian do Polski. Minister Obrony Narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził jednak, że w ostatnim czasie pojawiła się nadzieja na pozytywne zakończenie całej historii, a wobec nieugiętego stanowiska polskiego rządu Kijów ma wykazywać wolę do ustępstw i zaczyna oferować Warszawie konkrety. "Zmieniło się, po tych trudnych momentach i twardych wypowiedziach z naszej strony, przyszedł list ze strony ukraińskiej, że są dalej zainteresowani. Powiedzieliśmy: to dajcie nam konkrety z waszej strony. Pojawiają się", powiedział. Jednocześnie szef MON potwierdził, że Ukraina nie jest już jednym krajem zainteresowanym polskimi myśliwcami MiG-29. Chęć ich pozyskania wyraża również Bułgaria. Kosiniak-Kamysz przyznał, że większe zainteresowanie to dodatkowy atut dla polskiej strony w negocjacjach i potwierdzenie, że duża krytyka stanu technicznego MiG-ów mogła być nie do końca słuszna. "To wcale nie jest taki sprzęt beznadziejny, jeżeli Bułgaria chce go kupić do ochrony swojej przestrzeni powietrznej. Dostaliśmy argument, który sprawia, że to jest sprzęt, o który inne państwa zabiegają, więc chyba Ukrainie też na tym zależy", dodał.
Iran nie odpuści Ukrainie? Ukraina ostrzelała w piątek irański statek handlowy na Morzu Kaspijskim, w wyniku czego zginął jeden marynarz. Władze w Teheranie zapowiedziały odwet po tym ataku, od planu jednak ostatecznie odstąpiono. Niektórzy spodziewali się, że Iran wystrzeli w kierunku Ukrainy pocisk balistyczny z małą głowicą, aby dokonać symbolicznego odwetu, ale spowodować stosunkowo niewielkie szkody. Inni urzędnicy twierdzili, że celem był prawdopodobnie jeden z ukraińskich portów nad Morzem Czarnym. W niedzielę minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi ostrzegł, że Teheran nie pozostawi bez odpowiedzi ataku drona. Aragczi oskarżył Ukrainę o chęć rozszerzenia wojny, a prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o działanie na rozkaz Izraela. We wtorek szef ukraińskiego MSZ Andrij Sybiha rozmawiał z Aragczim. W rozmowie podkreślił, że celem Ukrainy jest uniknięcie niepotrzebnej eskalacji. Zełenski przybył we wtorek do Waszyngtonu, aby spotkać się z prezydentem Trumpem i wziąć udział w nabożeństwie żałobnym ku pamięci senatora Lindseya Grahama, republikanina z Karoliny Południowej, który poparł Ukrainę w wojnie z Rosją. Prezydent Ukrainy obiecał dostarczyć informacje wywiadowcze o wsparciu Rosji dla Iranu w wojnie ze Stanami Zjednoczonymi.